SŁOWA BOLĄ BARDZIEJ

Czy słowa potrafią bardziej ranić niż czyny? Zdania są podzielone. Wydaje się to kwestią naszego charakteru. Niektórzy wolą zostać wyzwani niż na przykład uderzeni. Są osoby, dla których słowa nie mają żadnej mocy, wypowiedziane spływają po nich jak po przysłowiowej kaczce. Jednak można przypuszczać, że jeśli w grę wchodzą uczucia czy związek wypowiedziane w złości słowa bolą wtedy bardziej niż czyny. Jeszcze inni uważają, że słowa to tylko słowa, są bronią obusieczną i doskonale można się za ich pomocą obronić lub się odegrać. Wszystko zależy od naszej odporności psychicznej. Jednak, wyłączając oczywiście skrajne przypadki okrutnych czynów po których ból zostaje z nami już zawsze, większość z nas zgadza się z tym stwierdzeniem, że jeśli chcesz kogoś zabić to niepotrzebna ci broń palna czy nóż, wystarczą słowa. Wypowiedziane w złości lub niepotrzebne i nieprzemyślane potrafią wyrządzić wiele szkód, których żadne czyny nie są w stanie naprawić. Niektórych słów nie można cofnąć, a one są w nas i sieją spustoszenie. Prostym przykładem mogą być słowa np. „jesteś do niczego” wypowiedziane przez męża do żony. Ich niszczycielska siła pozbawia nas poczucia własnej wartości. Takie słowa towarzyszą nam przez długi okres w życiu, czasem zostają z nami na zawsze i pozbawiają nas woli walki o lepsze życie. Do końca życia każda odniesiona porażka będzie nam przypominać te słowa, zamiast mobilizować do walki o sukces. Złość czasami potrafi tak bardzo zaślepić człowieka, że tracimy panowanie nad sobą, jednak przychodzi moment w którym trzeba się zatrzymać i zastanowić trzy razy nad tym co się chce powiedzieć. Należy się zastanowić, czy to co chcę powiedzieć jest potrzebne, a przede wszystkim czy jest prawdziwe. Czasem lepiej jest milczeć i wysłuchać tej drugiej osoby niż powiedzieć za dużo, bo ból po takich słowach w przeciwieństwie do bólu fizycznego zostaje z nami na zawsze. Uważajmy na to co mówimy.